Witajcie. Jak wspominałam w
tym poście stałam się stała bywalczynią lumpeksów, czy secondhandów, jak zwał tak zwał. Wyraziłam już swoją opinię na ich temat, więc dzisiaj przychodzę tylko by
się pochwalić, pokazać Wam moje zakupy, które zrobiłam na przełomie ostatnich dwóch tygodni. Mam nadzieję, że taki jakby haul się Wam spodoba.

W lumpeksach byłam dwa razy w zeszłym tygodniu i dwa w tym. Pierwszy dzień był dniem dostawy w większości sklepów, w których byłam, więc ceny były trochę większe, ale moim zdaniem można wtedy znaleźć znacznie więcej ciekawych rzeczy. Nie miałam nawet pojęcia, że w tak małym mieście jak moje (niecałe 50 000 mieszkańców) może być aż tyle sklepów z odzieżą używaną. Naliczyłam chyba ze 12 i to tylko w centrum miasta. A jako że szkoda mi było do któregoś nie wejść, bo "a nuż coś się trafi" obejście wszystkich i przejrzenie rzeczy zajęło mi za każdym razem około 4 godzin. Jeżeli to nie jest poświęcenie dla mody, to ja już nie wiem co nim jest...
Tydzień pierwszy;

Wracając do samych rzeczy, świetną zdobyczą był kremowy sweterek od
Tommi'ego Hilfiger'a. Sprawdzałam na stronie i ceny tych sweterków wahają się od 50 funtów w górę, a ja za niego dałam 2 zł. Jest w idealnym stanie, ale nie jestem do końca pewna czy to model damski. Bądź co bądź, bardzo ładnie na mnie wygląda i na pewno będę go nosić.
Kolejną rzeczą jest sukienka z nieznanej mi firmy,
AX Paris. Próbowałam oddać jej urok na zdjęciu, ale mój telefon chyba nie chciał przez co zdjęcie było strasznie kiepskiej jakości, więc wolałam go nie wstawiać, ale krótko mówiąc jest to klasyczna czarna sukienka, z tiulowymi rękawami i lekką koronką z przodu. Kosztowała tylko 8 zł i bardzo ładnie leży, więc na pewno ubiorę ją na jedną ze zbliżających się 18.
Następnie czarna marynarka z białymi wstawkami z
Gina Tricot. Bardzo elegancka, klasyczna, również wygląda jak nowa i będzie idealna na większe wyjścia do czarnych butów i obcasów. Kosztowała 12 zł, więc jak na marynarkę to naprawdę mało.
Znalazłam jeszcze bluzko- bluzę z
H&M za 3 zł. Nie jest jakaś oszałamiająca, ale na pewno można ją założyć do wielu rzeczy.
Z kolei druga rzecz z
H&M już bardziej mi się podoba. Nie jest klasyczną koszulą, a jakby narzutką z koszulowego materiału, bez guzików. Kosztowała tylko 6 zł, więc żal było nie wziąć.
Z tej sukienki również jestem bardzo zadowolona. Niby na zdjęciu nie wygląda zbyt zjawiskowo, ale pasuje do mojej figury i wydaje mi się, że mnie wyszczupla. Jest bardzo dziewczęca i na cieplejsze dni będzie jak znalazł. No i ta cena- tylko 2 zł!
Jednak najbardziej cieszę się z tego płaszcza. Nie wiem z jakiej jest marki, ale jest to typowy beżowy trencz, o którym marzyłam już od dawna. Gdy go przymierzyłam wygląda jakby był na mnie szyty. Oprócz tego, że jeden guzik jest lekko odpruty na nim, jak i na wszystkich innych rzeczach, nie widać śladów użytkowania. I cena to tylko 27 zł. Znając życie w normalnej sieciówce musiałabym dać jakieś 200.
Zakupiłam również genialną asymetryczną, białą koszulę z
Topshop'u za całe 3.50, ale jest obecnie w praniu, więc nie miałam jak zrobić zdjęcia.
Tydzień drugi;
W tym tygodniu rzeczy już było trochę mniej. Przynajmniej mi wpadło w ręce tylko 5 ciekawych, które widzicie na zdjęciach.
Pierwszy był przepiękny, bladoróżowy sweter z
H&M. Jest trochę za duży, ale nadaje mu to charakteru i świetnie się prezentuje. Kosztował około 10 zł, więc jak dla mnie super.
Dorwałam również białą bluzkę z
Topshop'u o kroju jakby nietoperza (chyba tak to się nazywa). Jest bardzo luźna i wygodna i praktycznie wygląda na nową, a zapłaciłam bodajże niecałe 4 złote.
Kolejną rzeczą jest taka lekka blado różowa narzutka ze sklepu o nazwie
Dunnes. Przez fakt, że ma krótki rękawek będzie ciekawie uzupełniać wiele letnich stylizacji.
Dodatkowo zakupiłam również klasyczny czarny sweterek w serek z
Dorothy Perkins za około 3 zł i świetną czarną bluzkę, lekko prześwitującą (
Pilot) za podobną cenę. Chciałam je również Wam pokazać, ale pojawił się tam sam problem co z sukienką z
AX Paris i nie dało się dobrze wyostrzyć, więc kompletnie nic nie widać. To pewnie przez ich czarny kolor, który w moim telefonowym aparacie wygląda po prostu jak plama, a nie część garderoby.
I to by było na tyle. Przepraszam za jakość, ale to tylko telefon, więc nie mamy co wymagać. Chciałam Wam jednak pokazać jak świetne i tanie rzeczy możemy dorwać w lumpeksach przez co może więcej z Was się do nich przekona.
Pozdrawiam, Weronika.