Witajcie. Zaczęłam pisać tego posta oglądając kolejnego vlog'a z życia Krzysztofa Gonciarza. Prawdę powiedziawszy codzienna dawka jego filmików o Japonii stała się już moją tradycją. Co jest co najmniej dziwne, bo niby dlaczego jakieś krótkie filmy z tego co jakiś zupełnie nieznany mi facet robi na drugim końcu świata może być interesujące? A może być i to nawet bardzo. Szczególnie jak jest zrobione na tak wysokim poziomie i jeżeli jest to życie Gonciarza.
Jeżeli Krzysia nie kojarzycie to zapewne nie mieliście styczności z kanałami na YouTube, ale pokrótce powiem, że jest to już stary wyga jeśli chodzi o nagrywanie filmów w polskim internecie. Naprawdę, jego kanał komediowy i program "Zapytaj Beczkę" oglądałam już w podstawówce. Kiedy jedna z większych gwiazd, Niekryty Krytyk świecił najjaśniejszym światłem, często był porównywany właśnie do Gonciarza. Albo na odwrót. W gruncie rzeczy jedni mówili, że Niekryty jest królem YouTube, drudzy, że Gonciarz.
I do dzisiaj uważam, że humor w filmach Gonciarza jest naprawdę relaksujący. Znaczy nie są to jakieś wielce wysublimowane żarty, ale przyjemnie się ogląda. Parę lat temu ten oto człowiek postanowił sobie wyjechać do Japonii by nakręcić serię podróżniczą z tego kraju i tak już sobie tam został, a od jakiegoś czasu nagrywa również codzienne filmy pokazujące właśnie codzienne życie w Tokio.
Jego vlogi są na pozór prostą formą, ale są tak cholernie profesjonalnie nakręcone, że każdy z osobna jest YouTube'owym majstersztykiem. Niby pokazuje jak np. robi zakupy, biega po parku, albo sprząta mieszkanie, ale jest to tak nakręcone, że nie ma nudy i chce się oglądać jak najwięcej. Krzysztof skupia się bardzo na formie i stronie technicznej filmów, cały czas się uczy, korzysta z nowych rozwiązań, wprowadza do swoich filmów coraz to nowsze formy nagrywania obrazu. Muzyka jaką wybiera jest zawsze na wysokim poziomie i jest idealnym dopełnieniem pięknych obrazów.
Jego filmy są nie tylko estetyczne. Są też skarbnicą wiedzy o codzienności w tak odległym kraju jak Japonia. Właśnie dzięki Gonciarzowi zamarzyłam kiedyś się tam wybrać i zasmakować tej kultury. Zresztą zebrałam sporą wiedzę na temat japońskich potraw, o których nie miałam wcześniej pojęcia.
Może i oglądanie czyjegoś życia jest bezsensowne, ale po ciężkim dniu miło jest odpocząć i popatrzeć na piękne widoki w Tokio. W szczególności urzekają mnie nagrania z drona. Krzysztof naprawdę wkłada serce w to co robi i robi to jak najlepiej potrafi, więc szacunek mu za to. Tytuł posta mówi, że Gonciarz jest moim "idolem". To za duże słowo, ale na pewno jest wzorem w osiąganiu zamierzonych celów i w dążeniu do samo doskonałości.
A Wy znacie Krzyśka? Śledzicie jego filmy?
Pozdrawiam, Weronika.