Witajcie. Co to się stało, że tyle wycieczek w ostatnim czasie? Albo nie bywam nigdzie, albo przynajmniej raz w tygodniu odwiedzam piękne miejsca. Tak też było wczoraj. Zapowiadała się nawet znośna pogoda, więc padł pomysł żeby pojechać do Walii. Jakoś nie byłam w humorze na jakiekolwiek wojaże, ale dobrze, że mamie udało się mnie przekonać, bo zakochałam się w tym miejscu i na pewno będę tam wracać. Zapraszam Was więc na fotorelację z Llandudno w północnej Walii.
 |
| |
Wiedziałam, że Walia jest bardzo urokliwym miejscem, ale nigdy tam nie byłam na dłuższą metę. Wybraliśmy się do Llandudno, nadmorskiej miejscowości w północnej Walii. Jest to typowy wakacyjny resort nastawiony na turystykę. Wjeżdżając na główną promenadę, która znajduje się tuż przy plaży zaobserwować możemy setki hoteli. Wszystkie w typowej Brytyjskiej nadmorskiej architekturze. Białe, lub pastelowe wielopiętrowe kamienice aż proszą się żeby robić im zdjęcia. Robi to prześwietny, minimalistyczny, ułożony wakacyjny klimat, sprzyjający relaksacji i wyciszeniu.
Przy głównej promenadzie znajduje się również plaża i molo. W większości jest to wybrzeże kamieniste, ale że jest już koniec sezonu część piaszczysta nie była wcale zawalona ludźmi i bez problemu można było się rozłożyć. Molo- bardzo podobne do tego w Sopocie. Może trochę mniejsze, ale z większą ilością sklepików z bezużytecznymi pamiątkami i budkami z lodami.
Llandudno jest jednak miasteczkiem odwiedzanym głównie przez osoby starsze, więc trudno tam szukać klubów dla młodzieży. Jest tam cicho, spokojnie i jedzie się tam raczej żeby odpocząć od głośnego codziennego życia. Oprócz przepięknej architektury miasteczko położone jest w urokliwym terenie, otoczone górami pokrytymi lasem. Jedną z najbardziej charakterystycznych jest Great Orme, na którą można wjechać kolejką, bądź obejść dookoła podziwiając przepiękne widoki.
Jest to również miasteczko związane z Alicją w Krainie Czarów i w przeróżnych miejscach możemy zobaczyć akcenty związane z tą bajką, np. posągi Szalonego Kapelusznika, czy Królowej Kier. Jeżeli się nie mylę wiąże się to z tym iż dziewczynka, na której osobie była wzorowana Alicja z bajki, spędzała tam swoje wakacje.
Masa urokliwych kawiarenek, małych sklepików z walijskimi przysmakami i rękodziełem. Wszystko to sprawia, że miasto ma wspaniały klimat. Bardzo swojski, nie zepsuty szybkością i głośnością miasta. Do tego promenada przypomina mi Brighton i najzwyczajniej w świecie zakochałam się w tych budynkach. Ja i moja miłość do architektury...
Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają i że poczuliście trochę uroku Llandudno. A może ktoś z Was odwiedził to miejsce? Ja na pewno będę tam wracać i zwiedzać większą część Walii.
Pozdrawiam, Weronika.