Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rabble. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2016

#141- "Jesienna chandra? Nie, dziękuję!" Jak jej nie ulec i cieszyć się z tego co mamy za oknem

poniedziałek, 21 listopada 2016
Witajcie. Dzisiaj kolejny post przygotowany wraz z Rabble. Tym razem przychodzę do Was z tematem jesieni, bo jak wszyscy piszą posty o tym co robić by nie popaść w kilkumiesięczną depresję, to i ja muszę dołożyć swoje trzy grosze. Jak już pewnie wiecie fanką jesieni nie jestem. Nawet w najmniejszym stopniu, ale o dziwo w tym roku jestem dość produktywna i naprawdę rozkoszuję się widokami za oknem, więc jeżeli chcecie poznać moje patenty i może choć trochę polubić jesień to zapraszam do czytania.


Jako typowa kobieta cenię jesień za możliwość wreszcie noszenia ubrań na cebulkę i eksperymentowania z ciekawszymi stylizacjami. Wręcz uwielbiam jesienne barwy, jak bordo, granat, brąz, czy ciemna zieleń. Każda kobieta uwielbia kupować i nawet jak nie lubicie chodzić po sklepach (jak np. właśnie ja), to na pewno lubicie mieć w szafie coś nowego, a jesienią zawsze się trafi jakiś ładny szalik w kratę, bądź płaszcz. Nie ma jeszcze sezonu na przeceny, więc żeby jesienne zakupy, poprawiające nastrój nie uszkodziły zbytnio Waszego portfela, polecam skorzystać z kuponów od Rabble, na min. do La Redoute, gdzie w tym momencie macie -30% zniżki.

Nie wyobrażam sobie jesieni bez herbaty. Prawdę powiedziawszy przez resztę roku jestem tylko i wyłącznie kawoszem i naprawdę musi się zdarzyć coś dziwnego żebym nabrała ochoty na herbatę, ale wstając o 6 rano do pracy w zimny, listopadowy poranek, stawiam raczej na rozgrzewającą zieloną, bądź owocową herbatę. Od razu stawia na nogi i łatwiej sprostać wyzwaniu wyjścia z domu.


Co roku dopadała mnie jesienna chandra, a w tym roku jestem tak zabiegana, że nie mam na nią czasu. Ciągle mam jakieś zajęcia, spotkania, pracę. Wydaje mi się, że listopad powinien być miesiącem w którym dajemy z siebie jak najwięcej, bo i tak będziemy mogli odpocząć przez święta (które już całkiem blisko!), Siedzenie na tyłku i oglądania seriali całymi dniami, bo brzydka pogoda za oknem nie jest zbyt dobrą opcją. Pracujcie, znajdzie nowe hobby, spędzajcie czas aktywnie i mimo że będziecie zmęczeni to będziecie mieć satysfakcję, która na pewno wygra z jesiennym przygnębieniem.

Wszystko co cieszy oko poprawia mi humor. Nowe sezonowe dodatki do domu na pewno sprawią, że wnętrze nabierze przyjemniejszej atmosfery. Wszelakiego rodzaju świeczki (w szczególności te o zapachu wanilii i cynamonu), stroiki z jarzębiny, bądź kasztanów, czy plecione koce, są zdecydowanie czymś czym lubię się otaczać w tą dżdżystą pogodę.

(źródło zdjęć- tumblr)
Zresztą, nie warto się co zamartwiać. Nawet jak nie jesteście fanami jesieni to już za parę tygodni święta! Jak to mój dziadek mawia "kiedyś się to skończy".

A czy Wy lubicie jesień? Jakie są Wasze rady by ominąć jesienną chandrę? Piszcie. 

Pozdrawiam, Weronika. 

czwartek, 17 listopada 2016

#140- Home Sweet Home- za co uwielbiam styl skandynawski i minimalizm (Inspiracje z Rabble)

czwartek, 17 listopada 2016
Witajcie. Jak zapewne wiecie bardzo interesuję się wystrojem wnętrz. Przeglądam przeróżne Instagram'y, Tumblr'y i tego typu strony by znaleźć jak najwięcej inspiracji.  W szczególności uwielbiam wszelakiego rodzaju rzeczy diy, pokazujące, że można zrobić coś z niczego. Jak widzicie w tytule wraz z Rabble przygotowałam dzisiaj dla Was trochę inspiracji by przybliżyć Wam co nie co dwa style wnętrzarskie (jeżeli mogę użyć tego słowa), a mianowicie styl skandynawski i styl minimalistyczny, które oba uwielbiam i staram się wykorzystać w wystroju swoich wnętrz. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.


Jestem chyba pedantką. Albo raczej na pewno w jakimś stopniu jestem. Uwielbiam porządek, wszystko ma mieć swoje miejsce, wszystko ma do siebie pasować kolorystycznie. Nie lubię gdy otaczam się za dużą ilością rzeczy. Nie potrafię zrozumieć jak ludzie nie duszą się w zagraconych pomieszczeniach. Szczególnie, że takie nie wyglądają ani trochę estetycznie i nie mają żadnego klimatu. Za to właśnie kocham wystrój minimalistyczny. Czysto, schludnie i ze smakiem.


Spora część mieszkań urządzonych w minimalizmie jest jednak, jak dla mnie, zbyt sterylna. Widuję w internecie mieszkania z białymi ścianami, białą podłogą, białymi meblami i trochę mnie to przeraża. Zero włożonego serca, takie puste, bez uczuć. Wydaje mi się, że to gdzie spędzamy czas powinno być miejscem ciepłym i typowo domowym. Dlatego też dużo u mnie stylu skandynawskiego, który ostatnio jest bardzo w modzie. Kojarzy mi się z ciepłem rodzinnego ogniska i chyba właśnie za to najbardziej go cenię.


Uwielbiam białe ściany, białe meble z elementami jasnego drewna, plecionki, pledy, masę przeróżnych świeczników, koszyków, czy zdobionych poduszek. Do tego wielbię antyki, których niestety na tą chwilę nie posiadam (ale kiedyś się dorobię!), oraz przeróżne stare rzeczy, w szczególności książki.

(źródło zdjęć- tumblr)
Oba te style są obecnie bardzo w modzie, więc w przeróżnych sklepach znajdziemy meble i dodatki, które idealnie wpasują się w Nasze gusta. Są właściwie wszędzie, w przeróżnej cenie. W następnym poście chciałabym Wam polecić gdzie warto zaglądać po tanie, a zarazem nietuzinkowe dodatki do domu. Jednym z tych sklepów jest Home&You, który na ogół ma rzeczy dość drogie, ale na przecenach, bądź właśnie z kuponami od Rabble oferuje masę ciekawych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę.

Od dłuższego czasu marzę o mieszkaniu w którym styl skandynawski łączy się z nowoczesnym minimalizmem. Niby nadmiernie czysto, ale jednak z sercem. Mam nadzieję, że inspiracje się podobają. Piszcie jaki styl wystroju wnętrz Wy lubicie najbardziej. Z chęcią poczytam.

Pozdrawiam, Weronika. 

poniedziałek, 24 października 2016

#134- Imprezowe stylizacje "szalonego" studenta z Rabble

poniedziałek, 24 października 2016
Witajcie. Jak wiecie, student, który nie szaleje na imprezach to nie student. Szczególnie w Anglii, wyjścia do klubów parę razy w tygodniu to już standard. Dzisiaj wraz z Rabble przygotowałam dla Was parę stylizacji, które moim zdaniem świetnie się sprawdzą na przeróżnego rodzaju imprezy. Sama w zależności od okazji wybieram bardzo podobne zestawienia. Mam nadzieję, że się Wam spodobają. 


1) Zacznijmy od czegoś bardziej alternatywnego. Ostatnio trochę odstawiłam typowe kluby na bok, a stawiam bardziej na bary i kameralne imprezy, na które nie potrzeba się za bardzo stroić. Najlepiej iść ubranym na luzie, czyli wygodne jeansy i trampki. Do tego koszula przewiązana w pasie, gdyby wracając w nocy było nam za zimno, a do tego jakaś ciekawa biżuteria, żeby jednak nie był to zbyt codzienny zestaw. W tym wypadku duże, złote kolczyki koła i stylizacja do baru, czy na koncert gotowa.

2) Drugi zestaw jest już bardziej elegancki. Coś na co stawia większość dziewczyn w Anglii idąc do klubów. Liczy się dla nich by jak najwięcej było odkryte, czyli tak krótkie spódniczki, że widać majtki, czy ogromne dekolty. Mi się to nie podoba. Wygląda to dość wyuzdanie i mimo że w tej stylizacji zaproponowałam krótką spódniczkę i wysokie obcasy, to jednak bielizna nie będzie nigdzie wystawać.



3) Prawdę powiedziawszy mnie na imprezach najczęściej spotkalibyście w czarnych rurkach, płaskich butach (najczęściej właśnie Converse'ach) i w jakiejś niebanalnej koszulce. Tu proponuję Wam zestaw ze srebrnym body (co nie jest zbyt komfortowe przy chodzeniu do toalety, ale się chociaż ładnie prezentuje). Do tego ramoneska i srebrne dodatki. Coś mam do nich słabość w tym sezonie.

4) Kolejna propozycja bardziej w stylu "typowych imprezowiczek w UK", z tą tylko różnicą, że postawiłam tutaj na złote dodatki, a nie srebrne. Nie wiem, czy tylko ja, ale uwielbiam kolczyki z piórkami. Muszę wreszcie przebić sobie uszy!



5) Znowu bardziej elegancko, ale tym razem ze spodniami, które są już Wam wszystkim na pewno dobrze znane, czyli culottes.

6) I na koniec, typowy biało-czarny zwyklak, ale na imprezy do klubów nie warto się za bardzo stroić. Wychodzę z założenia, że i tak jest ciemno i nikt się nie przejmuje tym jak wyglądamy. A w takim zestawieniu chociaż będzie wygodnie tańczyć.


Ja należę chyba jednak do znikomego procenta dziewczyn w UK, które nie nakładają kilogramów "tapety" na twarz na imprezy. Stawiam jedynie na podkreślenie oka cieniami (głównie w złocie i brązach) i doborem do tego jakiejś ciekawej szminki. Te zaproponowane przeze mnie znajdziecie w Sephorze, czy Douglasie i jeżeli się Wam spodobały to możecie skorzystać z kuponów rabatowych od Rabble, by zrobić zakupy za niższą cenę, bądź z gratisami!

Zdaję sobie sprawę, że dziewczyny w Anglii ubierają się znacznie inaczej na "night out", niż dziewczyny w Polsce. Właściwie nie wiem jak się ubierają do klubów w Warszawie, czy Poznaniu. Napiszcie czy też liczą się jak najkrótsze spódniczki i jak najwyższe szpilki. Z chęcią poczytam też na jakie stroje i makijaż Wy stawiacie wychodząc na imprezy.

Pozdrawiam, Weronika. 

środa, 12 października 2016

#131- Październik 16', modowa "wish lista" tej jesieni

środa, 12 października 2016
Witajcie. Jakim cudem już mamy połowę października? Czuję się jakby ten rok dopiero się zaczął, a tu już prawie końcówka. Nie wiem jak Wy, ale ja na jesień zawsze łapię jakiegoś doła. Zdecydowanie nie należę do ludzi, którzy nie mogą doczekać się kolorowych liści, jarzębiny, kasztanów i tego ogólnie specyficznego klimatu tej części roku. Znacznie bardziej wolę wiosnę,  ale no cóż począć. Po 5 latach mieszkania w Wielkiej Brytanii powinnam się przyzwyczaić do dżdżystej pogody i ciągłego deszczu, ale jednak nadal wolę nie wychodzić z domu, gdy widzę jesień za oknem. Jedyne co mnie choć trochę podbudowuje na duchu to fakt, że jesienią można naprawdę nieźle eksperymentować z ubiorem. Jestem zdecydowaną fanką ubierania się na cebulkę, a jesień to najlepszy czas na takie stylizacje. Z tej okazji, przychodzę do Was z postem o tym bez czego nie wyobrażam sobie tegorocznej jesieni i co znajdzie się na mojej "wish liście". Mam nadzieję, że coś podpatrzycie.



1) Obmyślając treść tego posta, pierwsze co zdecydowanie musiało się tu znaleźć to ogromne szale. Można by powiedzieć, że takie nawet cieplutkie koce. Uwielbiam te w typowych barwach jesieni, w kratę, z frędzlami. Posiadam ich już pare, ale oczywiście idzie do mnie kolejna, nowa sztuka. W taką pogodę dobrze się opatulić wracając wieczorami z wykładów.


2) Jak zapewne już wiecie jestem wierną fanką jeansu pod każdą postacią, więc nie mogło się również obyć bez "oversize'owych" katanek, które idealnie się sprawdzą na przejściowe temperatury. Kiedyś pisałam, że takich perełek warto szukać w lumpeksach, bo można znaleźć naprawdę fajne sztuki za naprawdę niską cenę. Jeżeli jednak nie chcecie się w to bawić to na ASOS jest tego mnóstwo w przeróżnych cenach+ możecie wykorzystać kody rabatowe od Rabble i zaoszczędzić trochę pieniędzy.


3) Gdybym miała powiedzieć jedną rzecz, na której punkcie mam fioła w obecnym czasie, to zdecydowanie będą to wzorzyste koszule. Najbardziej ciągnie mnie do mało jesiennych kwiatków, ale w zależności od zestawu kolorystycznego, nadadzą się również do noszenie w październikowym klimacie.


4) Na zimniejsze dni kiedy kurtka jeansowa i szal to za mało, stawiam na grube, ciepłe swetry. Posiadam ich już pare w swojej szafie, ale nadal mam niedosyt i niedługo skuszę się na pewno na jakiś kolejny.


5) I na koniec buty. Od lat jestem zakochana w skórzanych "loafers'ach". Idealnie pasują do jesiennych kolorów jak bordo, granat, czy butelkowa zieleń. Na stronie ASOS znalazłam masę przeróżnych wariacji tych butów i mimo że sama posiadam te najbardziej klasyczne, to chyba zainwestuję w coś bardziej wymyślnego.

Eh, ta jesień. Znowu szał zakupów, a miałam już nie wydawać pieniędzy. Mam nadzieję jednak, że post się Wam spodobał. Piszcie co znajduje się w Waszych "wish listach" na jesień. Z chęcią poczytam. Nie zapomnijcie sprawdzić kuponów od Rabble. Może akurat traficie na jakiś przydatny w Waszych zakupach. 

Pozdrawiam, Weronika. 

niedziela, 2 października 2016

#129- Ulubione produkty do ust+ kody rabatowe

niedziela, 2 października 2016
Witajcie. Dzisiaj przychodzę z czymś czego dawno u mnie na blogu nie było, a z postem typowo lifestyle’owym. Właściwie patrząc na to, że piszę tutaj o tak przeróżnych sprawach to chyba Was nie zdziwi temat kosmetyczny. Sama uwielbiam przeglądać tego typu posty, więc jeżeli tytuł Was zachęcił i chcecie się dowiedzieć jakich produktów do ust używam najczęściej to zapraszam.


Jako wielka fanka YouTube, która ogląda wszystkie filmiki z działu „Beauty”, nie mogłam nie słyszeć o firmie Golden Rose w samych superlatywach. Pech jednak chciał, że w moim rodzinnym mieście nie jest dostępna, a tym bardziej już w Wielkiej Brytanii. Jednak przy najbliższej możliwej okazji będąc w Łodzi dorwałam dwie matowe pomadki w płynie , o których tak wszędzie głośno. I cóż mogę powiedzieć... Jak za taką cenę (20 zł) to pigmentacja i utrzymywanie się jest naprawdę genialne. Z tego co mi wiadomo najlepiej sprzedającym się kolorem jest 10, taki „trupi” przygaszony róż, ale ja jednak postawiłam na codzienną pomarańczkę i wyjściowe bordo i od czasu zakupu to właściwie jedyne co noszę na ustach.


Przez bardzo długi czas używałam również szminek i konturówek z Essence. Co do szminek nadal czasami mnie ciągnie. Głównie dlatego, że są dostępne bez problemu i za bardzo niską cenę. Co do trwałości to nijak się ma do tych płynnych z Golden Rose, ale nie ma co wymagać. Co do konturówek to po czasie zupełnie odstawiłam. Zmienili formułę i jak kiedyś były kremowe i przyjemne w użytkowaniu, to teraz mają strasznie tępą konsystencję i nic się nie da z nimi zrobić.


Jestem wierna tym samym produktom na długi czas. Jakoś nie chce mi się wydawać pieniędzy na coś co jednak mi się nie sprawdzi. Zresztą mój codzienny makijaż mi w zupełności wystarcza, a nie wydaję na niego krocie, ale z chęcią poczytam jakich Wy produktów do ust używacie na co dzień, bo jak będą w przystępnej cenie to może skuszę się na zakup (biedni studenci jednak nie mogą tak szastać pieniędzmi). A jeżeli już o tym mowa to zawsze można użyć kodów rabatowych od Rabble, które pozwolą Wam zaoszczędzić pieniądze np. w Douglas, lub w Sephorze.

Pozdrawiam, Weronika. 
|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014