Witajcie. Nie chcę się tłumaczyć czemu totalnie olałam sprawy blogowe i nie słyszeliście ode mnie przez ostatnie parę tygodni, ale uznajmy, że po prostu nie miałam czasu. (tak, to będzie najlepsze wyjaśnienie wyżej wspomnianej sytuacji) Zresztą z tym moim blogiem to już tak jest, że posty pojawiają się co dwa/ trzy dni, a potem pustka przez parę dni/ tygodni/ miesięcy. (raz się nawet zdarzyło, że lat) Jednak na Instagramie jestem prawie codziennie, więc jeżeli chcecie mniej więcej wiedzieć co tam ciekawego porabiam to wbijajcie tam.
Dzisiaj nie przychodzę do Was jednak przecież z samymi suchymi "przeprosinami" z powodu mojej nieobecności, a z poleceniem książki, o której mowa w tytule tego posta- czyli o niczym innym jak o "Na południe od nieba" autorstwa Macieja Frączyka, szerzej znanego jako Niekryty Krytyk.
Niekryty Krytyk to już prehistoria jeżeli chodzi o polski YouTube. Sama oglądałam go już za czasów szkoły podstawowej, kiedy to moim ideałem chłopaka był nie kto inny jak 15-letni wówczas Justin Bieber. Pamiętam, że największy "boom" na Niekrytego był jakoś w 2010 roku. (przynajmniej w moim otoczeniu) Aż łezka się w oku kręci, że ten człowiek bawi swoich widzów już od ponad 5 lat.
Nie jestem zbyt wesołą osobą. Mój humor jest dość trudny do zinterpretowania i wcale nie jestem "zabawną nastolatką" tak jak to pisywałam w "o sobie" na stronach typu Poszkole. Żartów nie potrafię opowiadać za grosz, a bawią mnie najczęściej te najbardziej prymitywne i suche. I takie właśnie są żarty Frączyka... choć oczywiście nie wszystkie. Szczególnie widać to w jego książce. (ogólnie we wszystkich jego książkach pewnie również, ale ja na daną chwilę miałam przyjemność przeczytać tylko tą jedną)
Zasadniczo mówiąc w "Na południe od nieba" mnie najbardziej zainteresowała forma i styl napisania. Żarty o prostytutkach, masturbacji, związkach, kościele i różnych innych sprawach codziennego życia to już klasyk jeżeli chodzi o Niekrytego. Ma facet niewyparzony język i pewnie dlatego tyle osób go lubi. (w szczególności "gimbaza", ale co ja poradzę, że mój humor na tamtym etapie się zatrzymał) Wracając do formy, ta pozycja jest promowana jako "amerykański stand-up w wersji na papierze" Nie wydaje mi się żeby ktoś w Polsce chwytał się czegoś podobnego, oprócz właśnie Frączyka. Jak dla mnie jest to strzał w dziesiątkę, bo Maciej ma ogromne predyspozycje do stand-up'u, gdyż jak sam wspominał, jego program na YouTube jest w dużej mierze zainspirowany tego typu skeczami.
Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. (mi zajęła niestety tylko 2 godziny, ale do tej pory przeczytałam ją już trzy razy) Jest podzielona na krótkie teksty, każdy w innym temacie, każde z inną puentą. Jest to po prostu zbiór tego o czym autor myślał, co mu tam świtało w głowie, co zaobserwował z codziennego życia i jakie wysnuł wnioski.
Zdaję sobie sprawę, że żarty Frączyka nie trafiają do wszystkich. Ma on taki specyficzny, czarny humor i jakaś część z ludzi uznaje jego żarty za niestosowne i głupie, ale ja tam zarówno przy jego filmikach, jak i książce mam zawsze niesamowity ubaw. Maciek ma do wszystkiego zdrowy dystans. W szczególności do siebie. I o to chyba chodzi w życiu, by nie zwariować.
Nie jest to książka, z której nauczymy się wielu potrzebnych rzeczy, ale wytyka ona wiele wad naszego obecnego społeczeństwa. Maciek, że tak powiem, nie pieprzy się z tematem i wywleka na światło dziennie sporo problemów, które wymagają większego nagłośnienia. Jest to jednak cały czas, książka humorystyczna, więc wszystko co w niej przeczytamy, trzeba przyjmować z przymrużeniem oka. (kurcze, nienawidzę tego zwrotu "z przymrużeniem oka", ale z braku pomysłu spowodowanego moim dość kiepskim zasobem słów, niech już zostanie)
W "Na południe od nieba" znajdziemy również sporo śmiesznych ilustracji, więc w połączeniu z zabawnymi tekstami, dają one naprawdę świetną całość, przy której można się zrelaksować i odpocząć od czytania kolejnej ciężkiej książki.
Wydaje mi się, że ktoś z Was, kto choć raz oglądał filmy na YouTube, bądź np. notorycznie parę lat temu zaglądał na Demotywatory.pl to kojarzy Maćka Frączyka, więc chyba nie muszę pytać czy go znacie. Zapytam za to- czy lubicie jego humor i czy oczywiście czytaliście książkę? (bądź jakąś inną jego autorstwa) Piszcie.
Pozdrawiam, Weronika. Booya!