niedziela, 19 lipca 2015

#94- "Zwierzenia nastoletniej niani"

niedziela, 19 lipca 2015
Witajcie. Dzisiaj krótko o książce, pt. "Zwierzenia nastoletniej niani". Zaznaczam na wstępie, że nie jest to kolejna super, świetna, ciężka książka, którą przeczytałam w ostatnim czasie, a jedna z moich ulubionych pozycji, gdy uwielbiałam Dodę i "High School Musical". Patrząc na fakt, że mam obecnie 18 lat i jestem dorosła według prawa, te czasy wydają się tak odległe, że mało kto je pamięta. Jednakże ta książka, a właściwie cała seria, którą miałam okazję przeczytać jako dzieciak, przywołuje miłe wspomnienia i dlatego postanowiłam się nimi z Wami podzielić.


Swój egzemplarz "Zwierzeń nastoletniej niani", czyli pierwszej części trylogii autorstwa Victorii Ashton, dostałam na swoje 8 urodziny od dobrej koleżanki wraz z ogromnym miśkiem, który przyćmił książkę i został uznany jako rzecz bardziej godna uwagi, niż jakaś licha książka z jakąś dziewczyną na okładce. Z tego powodu przeczytałam ją dopiero za czasów "High School Musical", którymi nazywam okres 4 i 5 klasy szkoły podstawowej. A jako że byłam właśnie typową dziewczynką ubierającą się na różowo i namiętnie oglądającą Disney Chanel to od razu spodobała mi się historia Adrienne (do dzisiaj nie wiem jak to imię się wymawia; jak dla małej mnie to "Adrijen", ale pewnie zupełnie inaczej), która została nianią u cholernie bogatej rodziny z Nowego Yorku.


Gdybym miała porównać stylistykę tych książek do jakiegoś bardziej popularnego dzieła od razu przychodzi mi na myśl "Pamiętnik Księżniczki". Sama tej serii nie czytałam. Miałam tylko jedną, bodajże 8 część, którą kupiłam na promocji w 'Hipernowie', ale pamiętam, że styl był identycznie, tak samo niezbyt wymagający by trafił do takich młodych nastolatek zakochanych w Zac'u Efron'ie. Również były pierwsze miłości, imprezy, ogólnie życie uczniów nowojorskich liceów. ("Pamiętnik Księżniczki" rozgrywał się chyba w innym mieście, ale na pewno w Ameryce)

Do zeszłego roku nie wiedziałam, że istnieją dwie kolejne części "Zwierzeń...", ale jak niechcący wpadłam na nie w internecie to od razu odpaliłam plik pdf i zaczęłam czytać. Nie zajęło mi to długo, ale dało wystarczającą ilość czasu do zrelaksowania. Czasami taka odskocznia od lektury ciężkiej jest naprawdę potrzebna i aż z przyjemnością czyta się o tym co ciekawego dzieje się w takim życiu zwykłej 16-latki.


Lubię wracać do przeszłości i wspominać to co dobre, a "Zwierzania nastoletniej niani" zdecydowanie kojarzą mi się z tym świetnym, beztroskim czasem dzieciństwa, więc choćby nie wiadomo jak kiepska ta książka była, zawsze będzie to wspomnienie. Zdałam sobie również sprawę, że dzięki tej pozycji tak strasznie zapragnęłam zwiedzić Nowy York i zamieszkać tam na parę miesięcy by poczuć ten klimat opisany w książce.

Jeżeli nie lubicie literatury dla nastolatek to nie będzie to książka dla Was, ale jeżeli od czasu do czasu sięgacie po coś takiego dla odstresowania, lub macie np. 13,14 lat to polecam Wam "Zwierzenia...", bo są całkiem ciekawe i strasznie wciągające.

Pozdrawiam, Weronika.

20 komentarzy:

  1. Nastolatką już nie jestem ale przeczytałabym z chęcią :)

    Nowy post! Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    http://xaaleksandra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja siostra czyta teraz prawie same lektury i uważam, że również przydała by się jej odskocznia od nich... Jednak natłok nauki nie pozwala jej na to w roku szkolnym.

    Więcej o nas dowiesz się na:
    http://obudzona-ze-wschodem-slonca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. O "Zwierzeniach nastoletniej niani" nigdy nie słyszałam być może dlatego, że nigdy nie przechodziłam typowej fazy na "High School Musical" i tym podobnych pozycji. Dla mnie powrotem do początków nastoletniości są na pewno książki z serii "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów" do których mogę wracać i wracać mimo tej 18 na karku ;) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, ale jako fanka Camp Rocka, pewnie by mi się spodobała. Pamiętam, że HSM nie oglądałam za czasów dzieciństwa, bo nie miałam Disney Chanel, tak zazdrościłam koleżankom, że miały ten kanał. ^^ Kiedyś nie było zbyt wiele bajek w zwykłej telewizji i wracało się tylko na 19 obejrzeć dobranockę. :D To były czasy.

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałam, ale nie czytałam :)

    http://triviaaboutme.blogspot.com/2015/07/fotografia-20.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedy nie wiem jak czytać imię bohatera najzwyklej w świecie je omijam:D mam na myśli, widzę je wzrokiem, więc po co się w nie wczytywać, skoro na następnych stronach zobaczę tę samą kombinację liter i będę wiedziała, że to imię danego bohatera:P

    http://theluucky13.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje młodzieńcze czasy niestety już za mną :p Ale może kiedyś poczytam z córą !

    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. ...oczywiście, że wymawia się 'edrjen', z tym charakterystycznie dźwięcznym 'r'. Fonetycznych znaków na klawiaturze raczej nie uświadczę, więc prymitywny zapis zwykłymi literami musi wystarczyć :)

    + też kiedyś uwielbiałam Dodę. Nawet miałam w pokoju jej plakat, tuż obok plakatu Tokio Hotel. Ale to były lata świetlne temu (dokładniej: jakiś 2005/6 rok). Ech :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka wydaję się naprawdę super. Przyjemnie czytało się tego posta. Obserwuję i zostaję na dłużej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W podstawówce przepadałam za książkami o Koszmarnym Karolku i wciąż je lubię chociaż tak jak Ty mam lat 18 no prawię bo urodziny mam we wrześniu. Czasem dobrze jest poczytać coś nie wymagającego więc jeśli ta książka trafi w moje ręce na pewno ją przeczytam ;)
    http://stoprocentwelny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o tej książce :D

    http://monika-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny blog, bardzo ładnie piszesz! :)
    Pozdrawiam!
    MÓJ BLOG
    skomentujesz? Może obs za obs ? :)‎

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajna recenzja. Ja też czasami lubię wracać do książek z dzieciństwa. Mimo iż na co dzień czytam bardziej ambitną literaturę, to czasem po prostu lubię wrócić do beztroskich chwil dzieciństwa i poczytać coś mało wymagającego.

    Hihihi a co do HSM to w podstawówce byłam wielką fanką i czasem też wracam i oglądam. Mimo wszystko mam duży sentyment. A aktorów w tej chwili bardzo doceniam za inne filmy. Obserwuję. Podoba mi się tutaj.


    www.hayjulka.blogspot.com (zapraszam do obserwacji <3)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie czytałam, ale może być fajna :)

    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny post! Też chciałabym napisać coś o tym, co czytałam, kiedy byłam dzieckiem.

    Brzydki Ptak

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam kilka lat temu i nawet mi się podobała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po taką tematykę, więc z chęcią przeczytam tę serię :)

    http://wieczorekm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonale Cię rozumiem, że przeczytałaś tego pdf całkiem niedawno, chociaż chyba już wyrosłaś z tego typu literatury. Cóż, sentyment czyni cuda :D Pozdrawiam!
    indywidualnyobserwator.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny blog, bardzo ładnie piszesz ;)
    Pozdrawiam
    mogłabyś poklikać w linki i napisać ceny? bardzo mi zależy ! :)
    WISH LISTA

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcecie bym weszła na Wasze blogi podeślijcie linka. Będzie mi prościej. Co jednak nie oznacza, że wyznaje zasadę obserwację za obserwację. Dodaję blogi, które naprawdę mnie ciekawią :) I tyle w tym temacie.

Pozdrawiam, Weronika

|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014