niedziela, 20 kwietnia 2014

#52- Directioners, Kwiatonators, Beliebers i inne "fandomy"

niedziela, 20 kwietnia 2014
Witam. Ni z gruszki ni z pietruszki postanowiłam odblokować bloga i napisać nową notkę po paru miesiącach nieobecności. Zmieniłam wygląd bloga (mam nadzieję, że Wam się podoba). Bez zbędnych wstępów przejdźmy do tematu. Jak się można domyślić po tytule będzie o ... dumdumdum (że niby werble) ... o wszechobecnych "fandomach", które przejęły władzę nad internetem.

Jakie "fandomy" znamy? Pierwsze 3, które przychodzą mi namyśl i które z jednej strony są najbardziej promowane, ale również najbardziej "hejtowane" to Beliebers, Directioners i Kwiatonators. Jako pierwsze wypadało by mi wyrazić swój punkt widzenia na tego typu ugrupowania, więc ja kompletnie nic do "fandomów" nie mam i totalnie nie rozumiem "bólu dupy", który dosięga rzesze osób w internecie. "Fandomy", czy opisywane tym właśnie słowem, czy też nie były, są i zapewne będą i każdy (dosłownie każdy) do jakiegoś "fandomu" należy, bądź należał. Przyznaję się, że nie lubię sformułowania "fandom" i zupełnie nie rozumiem sensu nadawania im oddzielnych imion (no, bo czy nie można po prostu mówić o sobie "Jestem fanem J. Biebera" zamiast "Jestem Belieber"), ale nie rozumiem też jak ludzie mogą mieć problem z tym, że ktoś lubi daną sławę.

Skoro każdy w jakiś tam sposób lubi daną gwiazdę to moim zdaniem nie ma prawa do obrażania osoby, które lubi kogoś innego. To, że ktoś słucha, dajmy na to, ACDC, a ktoś The Vamps nie znaczy, że te dwie osoby muszą się nawzajem obrażać i wykłócać (w szczególności w internecie). Żyjemy w wolnym świecie, który pełny jest dóbr kulturalnych, typu muzyka, czy film i każdy powinien decydować co jest w jego guście, a co nie. Jeżeli już znajdziesz tę grupę ludzi, którzy Cię inspirują to się nimi inspiruj i napawaj sztuką, którą Ci dają, a nie staraj się za wszelką cenę wpoić swoje wartości innym. Są gusta i guściki i każdy powinien zrozumieć, że nie wszyscy podążają tymi samymi drogami i co dla jednego jest miłością, dla drugiego może być okropieństwem.

Wracając do samych "fandomów" rozumiem i szanuję idee ich wszystkich, bo w końcu każdy, czy to piosenkarz, tancerz, czy aktor w jakiś tam sposób jest utalentowany i należy mu się szacunek. Nie umiem się postawić na miejscu osoby, która obraża danego artystę, bo jest to dla mnie co najmniej głupie. W końcu sama bym nie chciała by ktoś obrażał kogoś kogo ja lubię (np. The Beatles). Skoro ta osoba jest znana w show biznesie to znaczy, że coś osiągnęła, a nie osiągnęła tego bez przyczyny, więc musi pokazywać jakiś talent, który wyróżnia ją od miliona innych ludzi, którzy również liczyli na szansę na przebicie się.

Jeżeli ktoś z Was mówi, że dajmy na to Dawid Kwiatkowski, czy wcześniej wspomniany Justin Bieber nie potrafią śpiewać to Was zmartwię, bo raczej potrafią. W końcu, gdyby nie potrafili i mieliby głosy jak pijany mors to nikt nigdy by się nie zdecydował na wypromowanie ich i wydanie ich płyt. Dochodzę do wniosku, że ci wszyscy "hejterzy" w internecie, którzy oceniają ich talent muzyczny są po prostu zazdrośnikami, którzy nie potrafią nic innego robić, niż tylko siedzieć na tyłku przed kompem i obrażać wokalistów, którzy przez przypadek stanęli im na drodze (w tym oczywiście śpiewać, bo nie wydaje mi się, by chociaż 5% z nich była w jakimkolwiek stopniu obeznana w muzyce). Ja tam nie mam talentu muzycznego, więc nawet jak słyszę J.Biebera to wydaje mi się, że śpiewać on potrafi. Mimo że jego muzyka do mnie nie trafia to dobry głos ma. Choć może być to za sprawą obróbki dźwiękowej, ale tego nigdy nie wiadomo.


I to by było na tyle. Podsumowując cały mój wywód: "fandomy" dostają ode mnie "lajka", a "hejterzy" karnego "unsuba" i tyle w tym temacie.

Na koniec chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa, a przede wszystkim udanego czasu spędzonego w rodzinnym gronie.

Do następnego...

Pozdrawiam, Kutnianka. 

12 komentarzy:

  1. Prawidłoowo ! ; )
    http://bajeerancko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny post i gify równiez..też ci życze Wesołych Swiąt

    http://livia-liviaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedyś byłam directioner, ale już mi przeszło, dalej lubię piosenki 1D, ale śledzenie ich poczynań i życia prywatnego, to nic ciekawego, wolę się skupiać na moim własnym życiu, nie ma nic złego w lubieniu jakiegoś piosenkarza czy zespołu i interesowanie się ich życiem, ale jak dla mnie te wszystkie fandomy... to już powoli zaczyna być chore, ale to tylko moje subiektywne zdanie ;)

    http://weakbreath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę, że sam hejt bierze się z tych nazw. Mieszkamy w Polsce, a takie stwierdzenie : " Jestem Kwiatonators. " czy "Jestem Directioners" brzmi tak jakbyśmy nie mieli własnego języka w gębie. Strasznie mi się to nie podoba ale nie hejtuję ludzi za to co słuchają. Sama słucham Coldplay'a i muszę stwierdzić, że jestem ich fanką ale chyba nie nazwałabym siebie Coldplayers -.-

    OdpowiedzUsuń
  5. ''jak pijany mors'', haha padłam :D
    Naprawdę nie rozumiem obrażania i narzucania innym swojego gustu. W końcu o gustach się nie dyskutuje. Poza tym zauważyłam też co innego: słuchasz Biebera? Jesteś debilem. Słuchasz rocka/metalu? Pewnie jesteś pozerem...

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadzam się z tobą, hejterze to podludzie nie mający żadnego pomysłu na własne życie, ja akurat jestem w jednym fandomie Lanatics ;) czyli fani Lany Del Rey <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejtowanie ok, nie jest dobre, to fakt. Ale. Nie zgodzę się z tym, :gdyby nie potrafili i mieliby głosy jak pijany mors to nikt nigdy by się nie zdecydował na wypromowanie ich i wydanie ich płyt. To, że ktoś śpiewa czysto(i to nie zawsze) to nie znaczy, że już umie śpiewać. Głos to też jest instrument. Patrząc na nasze teraźniejsze gwiazdeczki, ja mogę wydać album z coverami gitarowymi. BO UMIEM AKORDY. Ich piosenki to takie typowe dla teraźniejszości komercyjne przesłanie, miłość lub kochaj życie. Do tego ścieżka wokalna, którą po jednorazowym przesłuchaniu znasz całą bezbłędnie. I bezbarwny głos o skali niecałych dwóch oktaw. To nie jest umiejętność śpiewania.
    Poza tym, popatrz jak zachowują się przedstawicielki tych trzech najbardziej promowanych fandomów. I już powinnaś wiedzieć dlaczego są hejtowane. Serio nie znam żadnej, choć w małym stopniu, normalnej, choć przewija się ich koło mnie całkiem sporo.
    Pozdrawiam, badcatt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe, szczerze mówiąc ja jestem osobą, która nie należy do żadnego fandomu, jak na razie, choć mam jakieś swoje ulubione zespoły, wokalistów, no chyba, że mogę nazwać się muserem (fanem Muse)
    Też nie rozumiem hejterów, no bo co im da napisanie głupiego tweetu, komentarza na yt dot. jakieś artysty?

    alice-in-wonderlaand.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z Tobą w 100%. Ludzie, którzy obrażają fanów danego piosenkarza, zespołu itp. - czyli tak zwani hejterzy - są poprostu żałośni i dziecinni.

    vikk-vikktoria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Mądrze to napisałaś! Ja jestem w Rihanna Navy. :)

    Zapraszam na mojego bloga. Jeśli Ci się spodoba zapraszam też do skomentowania i obserwacji. :)
    lilianka-blog.blogspot.com




    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się z tobą zgadzam połowicznie. Bo rzeczywiście ocenianie człowieka po tym, czego słucha jest... conajmniej niepewną metodą. A wykłócanie się o to, która muzyka jest ta muzyką, której powinno się słuchać, w jakiś sposób kojarzy mi się że sporami religijnymi.
    Zgadzam się jednak z Badcat, że tu cytuję: "To, że ktoś śpiewa czysto(i to nie zawsze) to nie znaczy, że już umie śpiewać. Głos to też jest instrument. Patrząc na nasze teraźniejsze gwiazdeczki, ja mogę wydać album z coverami gitarowymi. BO UMIEM AKORDY. Ich piosenki to takie typowe dla teraźniejszości komercyjne przesłanie, miłość lub kochaj życie. Do tego ścieżka wokalna, którą po jednorazowym przesłuchaniu znasz całą bezbłędnie. I bezbarwny głos o skali niecałych dwóch oktaw. To nie jest umiejętność śpiewania."
    A piosenki często nie za nawet przez tych wokalistów napisane.
    A od siebie dorzucę, że często zachowanie tych gwiazd jako ludzi nie jest najlepsze, a fanki i fani nie uznają żadnej muzyki poza "swoją".
    Nie można więc wymagać kultury, zrozumienia i nie dyskutowania o gustach, jeśli taki układ jest jednostronny.
    Tak więc hejt jest zły, ale czasem trzeba odpowiadać hejtem na hejt, no bo ile można czytać zachwyty fandomu nad swoim artystą, niedopuszczające żadnej innej racji?

    Wybaczcie niedokładności i niespójność tego komentarza. Piszę na tablecie że zbuntowaną autokorektą.

    Amersu

    Eh, z mojego komentarza wynikałoby, że to zawsze fandomowcy zaczynają... ale jakby coś, to ja tak wcale nie uważam. Każda strona może zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak miło, że w końcu Ktoś poruszył ten temat. ;> Nie rozumiem jak kilka osób może się kłócić z tego powodu, że różni ich tylko gust i poglądy muzyczne. Ja mam szacunek do każdej gwiazdy. Może są takie, których nie lubię, ale nie hejtuję. Bo tak jak napisałaś, skoro nie mieliby głosu, to żadna wytwórnia by się nimi nie zainteresowała. :)

    duchaa99.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcecie bym weszła na Wasze blogi podeślijcie linka. Będzie mi prościej. Co jednak nie oznacza, że wyznaje zasadę obserwację za obserwację. Dodaję blogi, które naprawdę mnie ciekawią :) I tyle w tym temacie.

Pozdrawiam, Weronika

|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014