wtorek, 11 czerwca 2013

#41- Życie na Wyspach cz.3 (ogólnie)

wtorek, 11 czerwca 2013
I kolejny post z serii "Anglia". Były już początki i moja szkoła, a więc przyszedł na czas na ogólny zarys tego całego mieszkania w Wielkiej Brytanii. Na samym początku, muszę powiedzieć, że każdy imigrant może opowiadać inną historię i nie zawsze musi się zgadzać z moją. Spostrzeżenia na bycie w tym kraju nabywa się poprzez sytuacja, które skłoniły nas do opuszczenia Polski i ludzi, którzy pomogli nam zadomowić się w nowym domu.

Mieszkam w malutkim mieście całe życie, więc wiem z czym to się łączy; małe zapotrzebowanie na pracowników i duże bezrobocie. Zwykle potrzebne jest doświadczenie, która równa się również z niską szansą ukończenia jakichkolwiek studiów. Z kolei studia również są potrzebne, a zamykają wtedy drzwi do doświadczenia i tak koło się zamyka. Dobrze, tak. Mam 16 lat. Co ja tam mogę wiedzieć o pracy, zarobkach i wszystkich innych tego typu sprawach... Teoretycznie wiem dość sporo i mimo że sama nigdy nie pracowałam wiem jak to jest, gdy łapie się każdego wyjścia awaryjnego, jeżeli takie pojawia się na naszej drodze.

Historie ludzi mieszkających za granicą są naprawdę różne. Jedni wyjeżdżają, bo po prostu chcą dorobić. Inni by spłacić kredyty, a jeszcze inni uciekają przed kimś. Jak już pewnie kiedyś tutaj wspominałam, w moim okręgu o pracę jest coraz ciężej i większość moich znajomych już teraz decyduje się na imigrację do innych krajów, typu Norwegia, czy chociażby Francja. Jeżeli komuś z Was wydaje się, że Wyspy Brytyjskie to jakiś nie wiadomo jaki raj, to jesteście w błędzie. Jest ciężko. I to z każdego miesiąca coraz trudniej. Ceny wszystkiego podnoszą się, a pensje pozostają na tym samym poziomie. Zresztą tak jak w Polsce. Oczywiście, płaca jest większa, ale jeżeli mieszkasz np. z dzieckiem, które musisz utrzymywać, zapłacić mieszkanie i rachunku, to ledwo co zostaje Ci coś do odłożenia. Tak, 5 lat temu pewnie tak było! Ale teraz wszystko się ukruszyło i jeżeli ktoś przyjeżdżaja tutaj obecnie z myślą na wielkie kokosy to niestety obejdzie się smakiem.

Nie oszukujmy się, Polacy to dla większości Anglików tania siła robocza. Z tego co się orientuję, mało który Brytyjczyk pójdzie pracować za najniższą krajową. A taki Polak weźmie to i będzie w dodatku wielce ucieszony. W końcu takie 6,20 funta za godzinę w przeliczeniu na złotówki to nie taka mała stawka. I mówię tutaj tylko o fabrykach, bo zwykle tylko w takich miejscach nasi rodacy dostają pracę. Większość, nie ma nawet co marzyć o stanowiskach dyrektorskich, niestety.

Znam wiele przypadków, gdzie ludzie przyjeżdżając do Polski chwalą się ile to nie zarobili w Anglii i jak bogato będzie się im teraz żyło. Również, że nie musieli robić kompletnie nic, a dostawali wysokie wynagrodzenie i ogólnie byli na bardzo wysokiej płaszczyźnie biznesowej. Niestety, jak to w życiu bywa większość takich sytuacji jest wymyślona i daleko odbiega od prawdy. Nie mówię oczywiście, że nie ma tutaj ludzi, którzy pracują na wysokich stanowiskach i jeżdżą wypasionymi autami, ale jest to raczje maly procent. Większość imigrantów jest przyjmowana dorywczo do fabryk, na budowy, czy bardzo popularne w lecie farmy.

Na koniec tej notki chciałabym powiedzieć, że dorabianie przez parę miesięcy za granicą to bardzo dobry pomysł, ale mieszkanie na stałe jest bardzo kosztowne i po przeliczeniu wszystkiego zbytnio się nie opłaca. Dzisiaj opisałam bardziej sytuacje związane z pracą, a niżeli ze stylem życia, więc jakbyście chcieli w następnej notce z tej serii mogłabym opisać coś w innym temacie. Zauważcie, że w większości zdań użyłam słowa "zwykle" i różnych jego synonimów, gdyż to co mówię nie łączy się ze wszystkimi ludźmi i każdy może mieć inne spostrzeżenia na temat życia na Wyspach.

Nie zanudziłam Was? Chcecie coś jeszcze wiedzieć o Anglii, czy jest to tak mało oryginalne, że wolicie bym pisała coś innego?

Pozdrawiam, Kutnianka.

11 komentarzy:

  1. O tak, dokładnie. W dodatku za każdym razem można odkryć coś innego. Przynajmniej ja tak mam. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wrecz przeciwnie... uwielbiam czytac gdy piszecie o zyciu w Anglii... masz racje... ale nie oszukujmy sie nigdzie nie ma nie wiedomo czego za nic :P cale zycie to ciezka praca :)
    jesli znajdziecie chwilke to zapraszam:
    oliilui.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie piszesz, nie mogłam oderwać się od czytania :)
    http://maly-wielki-swiat365.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. o kurcze jak mnie za ciekawił mnie twój blog :)
    szczególnie nagłówek <3
    http://alex-nath.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh..."jak wszędzie" nic dodać nic ująć.
    Taka mała sprawa: czy moglabyś coś zrobić z szablonem na urządzenia przenośne, bo nie można przeczytać połowy postu przez obraz w tle i biały tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jejku, przepraszam. Coś zmieniłam już, więc mam nadzieję, że odbiera prawidłowo :)

      Usuń
  6. Świetna notka. chciałabym zwiedzić Londyn. : )

    livethemoment8.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz więcej pojawia się blogów o życiu za granicą, ja się ciesze że mieszkam w Polsce, ale tak bywa.
    Zapraszam do siebie za każdy komentarz i obserwacje się odwdzięczam :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i mnie spodoba się kilka kawałków. Może nawet więcej niż kilka. :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisz coś o Anglikach, jeśli możesz. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcecie bym weszła na Wasze blogi podeślijcie linka. Będzie mi prościej. Co jednak nie oznacza, że wyznaje zasadę obserwację za obserwację. Dodaję blogi, które naprawdę mnie ciekawią :) I tyle w tym temacie.

Pozdrawiam, Weronika

|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014