poniedziałek, 6 maja 2013

#31- Pogoń za pieniędzmi

poniedziałek, 6 maja 2013
Nawet nie wiecie jaką przyjemność sprawia mi czytanie obszernych komentarzy od Was wyrażających Wasze opinie. Pod poprzednią notką znalazło się ich całkiem sporo i bardzo Wam za to dziękuję. W końcu blog jest między innymi po to, by dzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami.

Dlaczego ludzie w obecnych czasach zaharowują się na śmierć? Wykorzystują nadgodziny, omijają przerwy tylko, by mieć jak najwięcej godzin przepracowanych. Liczy się to z większą wypłatę i z większym saldem na koncie w banku. Ale co z tego jeżeli ma to zmieniać nasze stosunki z rodziną i przyjaciółmi?

Nie jestem jeszcze odpowiedzialna za siebie. Nie mam skończonych tych 18 lat uznawanych za dorosłość. Mieszkam z mamą i to ona za wszystko płaci. Może dlatego pogoń za pieniądzem wydaje mi się czasami bezsensowna. Nie mówię tu oczywiście o normalnych pracownikach, którzy chcę po prostu zarobić jak najwięcej, by zapewnić byt rodzinie, ale o tych tzw. "pracoholikach" dla których liczy się tylko płaca z wykonanej pracy. Wiele z takich ludzi ma swoje rodziny, którymi nie zajmuje się w sposób dosłowny. Jedyna co im gwarantuje to opłacanie wydatków.

Życie na lepszym poziomie? No tak. Fajnie jest mieć wielki dom, samochody, nowe gadżety. Bądź co bądź, to nigdy nie zastąpi prawdziwej rodzinnej miłości. Miałam kolegę w podstawówce, który był strasznie bogaty. Ojciec prawnik wysokiej klasy, mama miała swoją firmę. Z jednej strony chłopak wydawał się szczęśliwy, ale pewnego razu, gdy wredna nauczycielka spytała czy rodzice nie zwracają mu uwagi, gdy nie odrabia prac domowych, on się tylko rozpłakał. Wykrzyknął, że się z nimi nie widuje, bo nie mają czasu i wybiegł z klasy. Płakał pewnie długo. Wprawdzie miał wtedy z jakieś 11 lat i może obecnie już mu to nie przeszkadza, ale wtedy nie rozumiał, że rodziców nie ma, bo pracują by on miał tyle fajnych zabawek.

Dużo rodziców myśli sobie, że kupi swoje dzieci. Nie ma ich w domu, ale rekompensują to nowym gadżetem. Najpierw to cieszy, ale to tylko chwilowa fascynacją nową rzeczą. W końcu nawet małe dzieci wolą towarzystwo swojej mamy, niż samotna zabawę jakąś tam lalką.

Dlaczego teraz to pieniądz rządzi światem? Dlaczego jest tak ważny w życiu ? Większość ludzi uważa, że bez pieniędzy nie mamy nic. Oczywiście, że nie mamy jachtów, czy kawioru w lodówce, ale jak popatrzymy na głodujące dzieci w Afryce, które cieszą się z wszystkiego możemy dostrzec, że to nie jest ważne. Biedniejsze rodziny, które mają masę kredytów i jedyną zapomogę na dziecko, cieszą się z tego, że mają siebie. Że rodzina w której żyją jest przepełniona miłością. Bez pieniędzy byśmy upadli, ale dałoby się jeszcze z tego otrzepać. Bez miłości i bez rodziny, która się o nas troszczy, nie wstalibyśmy.

Z jednej strony, pieniądz ważna rzecz, ale z drugiej stwarzająca tylko problemy. Dla jednych jest wszystkim, a dla innych niczym. Jeszcze innym może uratować życie, ale też nie w każdym przypadku. Czy ta walka o dobrobyt jest konieczna? Da się przeżyć bez niej? Piszcie.

Pozdrawiam, Kutnianka. 

11 komentarzy:

  1. Całkowicie się z tobą zgadzam:P

    lapkawgore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na mojego bloga: http://www.dalilahome.blogspot.com/
    - wchodzisz i patrzysz: pusto, to nie tak, że dopiero zaczynam, z powodów osobistych musiałam zmienić bloga :( -

    teraz próbuje powrócić do dawnej formy, i mam nadzieję, że mogę na cb liczyć.
    Jeśli dodasz się do obserwatorów, odwdzieczę się :*

    xoxo
    Lila

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z tobą :)
    take-moments.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem wydaje mi się, że ludzie biedni są o wiele bardziej szczęśliwi od tych bogatych. Ich rodziny są bardziej zżyte.
    U mnie w klasie bardzo wyraźnie widać podział na tych bogatych i nieco mniej. To smutne, że Ci bogaci uważają się za lepszych, bo przecież to nie ich zasługa, że ich rodzice mają dużo pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie to jest tak, że tata pracuje, a mama tylko na sezon w ogrodniczej firmie. Pieniędzy często brakuje, nie mogę pozwolić sobie na drogie gadżety i nie wiadomo jakie zachcianki. Trochę zazdroszczę innym, bo chciałabym mieć chociaż trochę więcej pieniędzy, dostawać kieszonkowe, którego teraz nie mam. Na zakupy chodzę rzadko, najczęściej po wypłacie. Ale nie narzekam na sytuację w domu. Z mamą rozmawiam kiedy chcę, może nie dogaduję się z nią idealnie, ale zawsze coś. Ale się rozpisałam.. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem cięzko wypowiadać się na temat obiektywnie będąc na czyimś utrzymaniu, bo własciwie dopiero wyprowadzając się na swoje człowiek zdaje sobie sprawę ile co kosztuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądra notka. Uważam dokładnie tak samo i cieszę się, że nie jestem sama na świecie z moją opinią.
    Warto tylko rozróżnić pogoń za pieniędzmi jako pracoholizm i jako obowiązek utrzymania rodziny. Różnie w życiu bywa.

    Dziękuję za podlinkowanie : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Tobą. A najbardziej ujął mnie fragment z dziećmi z Afryki. Chciałabym mieć dużo, dużo pieniędzy i móc pomóc tym dzieciom,rodziną,starszym.
    donnerlemeilleurdenous.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie prowadzisz notki ;)

    Zapraszam na mojego bloga:
    clara-claara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. Naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Jeżeli chcecie bym weszła na Wasze blogi podeślijcie linka. Będzie mi prościej. Co jednak nie oznacza, że wyznaje zasadę obserwację za obserwację. Dodaję blogi, które naprawdę mnie ciekawią :) I tyle w tym temacie.

Pozdrawiam, Weronika

|Polne-Maki| Trochę mody, trochę kultury, książki, filmu, różnych zagadnień (W.) © 2014